Forbes Women 50 po 50: Ewa Minge i Katarzyna Sokołowska na liście
Forbes Women ogłosił listę 50 po 50. Znalazły się na niej Ewa Minge i Katarzyna Sokołowska, czyli dwa nazwiska, które w polskiej modzie zna każdy.
Lista ma jeden warunek wstępny i jest on brutalnie prosty. Trzeba mieć skończone 50 lat i trzeba było po tej pięćdziesiątce zrobić coś nowego. Zawodowo, społecznie albo w życiu prywatnym. Nie liczy się dorobek sprzed dwóch dekad, tylko decyzja podjęta wtedy, kiedy większość ludzi już niczego nie zmienia. Pracom jury przewodniczyła Katarzyna Dębek z Forbesa. Z branży mody i urody weszło na listę sześć kobiet.
Ewa Minge nie szyje już tylko sukienek
Minge to jedno z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk polskiego projektowania. Po pięćdziesiątce rozszerzyła działalność daleko poza ubrania. Weszła w projektowanie wnętrz, w meble i w sztukę. Do tego prowadzi fundację, która działa od 2015 roku i wspiera osoby chore na nowotwory. Ubrania zostały, ale przestały być jedynym punktem na jej wizytówce. Dla projektantki, która przez lata była kojarzona wyłącznie z sukniami wieczorowymi, to spora zmiana wizerunku.
To ważny szczegół, bo lista Forbesa nie premiuje samego zarabiania. Punktuje zmianę kierunku i to, co z tej zmiany zostaje dla innych ludzi. Fundacja działająca jedenaście lat waży tu tyle samo co kolejna kolekcja. Jury patrzyło na decyzje, a nie na metki i wyniki sprzedaży.
Katarzyna Sokołowska po 30 latach w modzie
Sokołowska spędziła w branży trzydzieści lat. Kojarzy ją każdy, kto oglądał polskie pokazy i telewizyjne programy o modelkach. Po trzech dekadach otworzyła zupełnie inny rozdział: markę wellness LAVA e Sal, opartą na dobrostanie, designie i własnych rytuałach spa. Do tego jest współwłaścicielką sklepu internetowego z biżuterią Fettejewel.com. Dwa biznesy, żaden z nich nie jest już o szyciu ubrań.
Czyli: z wybiegu do rytuałów spa i do handlu w internecie. Dla osoby, która przez trzydzieści lat żyła kalendarzem pokazów i castingów, to nie jest kosmetyczna korekta kursu. To pełny skręt, i to zrobiony wtedy, kiedy nazwisko było już zbudowane i nie trzeba było niczego udowadniać.
Kto jeszcze z branży
Na liście jest też Marzenna Walczak. Wcześniej graficzka i właścicielka studia reklamowego. Po pięćdziesiątce skończyła szkołę stylizacji i wizażu, zdobyła certyfikat stylistki i kreatorki wizerunku, a potem założyła blog Fashion Dreams. Klasyczny przykład osoby, która zmieniła zawód wtedy, gdy inni zaczynają liczyć lata do emerytury. Grafika i reklama zostały za nią, stylizacja jest teraz na pierwszym miejscu.
Uroda też ma swoje przedstawicielki. Jest Izabela Makosz, założycielka Time for Wax. Jest Wanda Stypułkowska, właścicielka MPS International. Jest Justyna Leśniak, która zajmuje się terapią holistyczną. Trzy firmy zbudowane przez kobiety, które nie czekały na niczyją zgodę. Przesłanie całej listy Forbes streszcza w jednym zdaniu: zawodowy kapitał nie traci wartości wraz z wiekiem. Brzmi jak slogan z konferencji, ale sześć konkretnych nazwisk z mody i urody robi z tego argument, z którym trudno dyskutować.

moja córka o tym marzy, wysyłam jej link
a mnie się podoba, czepiacie się jak zawsze
no to się porobiło 👀
kolejna roszada, za rok następna
no i kto by się spodziewał lol