Katie Perry wygrywa z Katy Perry. Projektantka zatrzymuje markę
Katie Perry wygrywa z Katy Perry — australijski sąd najwyższy zakończył wieloletni spór o nazwę marki modowej. Wyrok zapadł w środę 11 marca 2026 roku.
Australijska projektantka wygrała sądową wojnę o nazwę swojej marki. Po drugiej stronie stała jedna z największych gwiazd popu na świecie. Sędziowie uznali, że mała firma modowa może dalej działać pod nazwiskiem swojej założycielki.
Wyrok zapadł w środę 11 marca 2026 roku. Wydał go australijski Sąd Najwyższy. To zaskakujące rozstrzygnięcie w sprawie, która ciągnęła się latami.
Spór zaczął się w 2007 roku
Konflikt ma prawie dwie dekady. Zaczął się w 2007 roku, gdy Taylor zarejestrowała swoją firmę odzieżową pod nazwiskiem panieńskim. Rok później sprawą zajęli się prawnicy piosenkarki.
Problem był prosty i jednocześnie bardzo skomplikowany. Dwie kobiety, dwie różne branże, a nazwa brzmi niemal identycznie. Jedna to światowa gwiazda muzyki. Druga to projektantka ubrań z Australii.
Takie sprawy w modzie zdarzają się częściej, niż się wydaje. Nazwa to dziś realny majątek marki. Dlatego wielkie firmy i gwiazdy pilnują swoich znaków towarowych bardzo ostro.
Co powiedział sąd
Sędziowie uznali, że projektantka nie uszkodziła wizerunku piosenkarki. Nie wywołała też zamieszania wśród klientów. Ich zdaniem kupujący doskonale wiedzieli, u kogo robią zakupy.
W uzasadnieniu padło zdanie, że „żaden rozsądny konsument nie pomyliłby dwóch marek”. Sędziowie tłumaczyli to siłą rozpoznawalności gwiazdy w Australii. Paradoks polega na tym, że to właśnie ogromna sława piosenkarki pomogła projektantce wygrać.
Znak towarowy Taylor zostaje w rejestrze. To najważniejszy punkt całego wyroku. Marka nie musi zmieniać nazwy ani wycofywać się z rynku.
Sprawa nie jest jeszcze zamknięta do końca. Wraca do sądu federalnego, który rozstrzygnie niektóre szczegóły. Sam znak towarowy jednak pozostaje przy projektantce.
Dlaczego to ważne dla branży
Ten wyrok to sygnał dla małych marek modowych na całym świecie. Także w Polsce. Pokazuje, że nazwisko założycielki może być skutecznie chronione, nawet gdy po drugiej stronie stoi ktoś znacznie potężniejszy.
W modzie własność intelektualna to temat numer jeden ostatnich lat. Spory dotyczą nie tylko nazw, ale też krojów, wzorów i całych projektów. Coraz częściej kończą się w sądzie, a nie na wymianie pism prawników.
Dla niezależnych projektantów taki proces to ogromne obciążenie. Kosztuje pieniądze, czas i nerwy. Prawie dwadzieścia lat sporu to wielokrotnie dłużej niż życie większości małych marek.
Dlatego eksperci od lat powtarzają jedno: rejestruj nazwę od razu, zanim marka urośnie. Wtedy negocjacje wyglądają zupełnie inaczej. Wyrok z 11 marca 2026 roku dobrze to pokazuje — projektantka miała swój znak zarejestrowany od samego początku.
Co dalej
Do rozstrzygnięcia zostały jeszcze szczegóły przed sądem federalnym. Nie zmieniają one jednak najważniejszego: marka odzieżowa może dalej używać swojej nazwy.
Dla branży to precedens, o którym będzie głośno. Pokazuje, że rozpoznawalność gwiazdy nie zawsze działa na jej korzyść w sądzie. Czasem to właśnie ona staje się argumentem drugiej strony.
Źródło: iPolska24, ipolska24.pl

u nas docenią jak zwykle za 5 lat
ciekawe kto za tym naprawdę stoi