John Galliano przejmuje Diora w 1997: brytyjski buntownik we francuskim domu mody
Bernard Arnault postawił na Johna Galliano, by ożywić Diora i przyciągnąć młodszych klientów. Brytyjczyk został pierwszym w historii projektantem swojego kraju na czele francuskiego domu haute couture.
Pod koniec lat 90. Dior potrzebował świeżości i nowego rozdziału. Bernard Arnault, szef potężnego koncernu LVMH, do którego należy Dior, postanowił zaryzykować i powierzył markę kontrowersyjnemu, niezwykle utalentowanemu Brytyjczykowi Johnowi Galliano.
Galliano zastąpił na stanowisku dyrektora kreatywnego Diora Włocha Gianfranco Ferré. Decyzja zapadła w 1996 roku, a oficjalnie objął stanowisko w 1997 roku. Wcześniej, od 1995 roku, Galliano prowadził inny dom LVMH, czyli Givenchy.
Tym samym Galliano stał się pierwszym brytyjskim projektantem na czele francuskiego domu haute couture. To była symboliczna zmiana, bo francuska moda zawsze strzegła swojej tradycji, a tu jej skarb oddano w ręce kogoś spoza kraju.
Arnault liczył, że wtedy 36-letni Galliano przyciągnie do Diora młodszych klientów, i to zarówno do haute couture, jak i do bardziej dostępnych linii prêt-à-porter. Porównywał wręcz talent Galliano do samego Christiana Diora.
Według Arnaulta Galliano miał tę samą niezwykłą mieszankę romantyzmu, kobiecości i nowoczesności, która symbolizowała pana Diora. To były mocne słowa, ale projektant szybko zaczął je potwierdzać spektakularnymi pokazami.
Debiutancka kolekcja haute couture na sezon wiosna-lato 1997, inspirowana między innymi kulturą Masajów, liczyła 50 looków i pokazała, że Galliano traktuje pokaz jak teatralne widowisko. Jego kolekcje były pełne fantazji, historycznych nawiązań i przepychu.
Przez kolejne lata Galliano projektował dla Diora osiem kolekcji rocznie i stworzył jedne z najbardziej zapadających w pamięć pokazów tamtej epoki. Pod jego ręką Dior znów był marką, o której mówiło się na całym świecie.
Rok 1997 — moment, który wymyślił współczesny luksus
Nominacja Galliano była częścią większego planu, który zdefiniował dzisiejszą branżę. Arnault jako pierwszy zrozumiał, że dom mody to marka do zarządzania jak każda inna — i że młody, głośny projektant potrafi odmłodzić uśpiony biznes szybciej niż dekada ostrożnych kolekcji. Równolegle Tom Ford elektryzował Gucci, a McQueen trafił do Givenchy. To wtedy narodził się model „gwiazdorskiego dyrektora kreatywnego", który rządzi modą do dziś.
Teatralne pokazy Galliano zmieniły też ekonomię tygodni mody. Jego widowiska kosztowały fortunę, ale zwracały się w mediach — zdjęcia z pokazów Diora obiegały świat i sprzedawały perfumy, torebki i kosmetyki ludziom, których nigdy nie było stać na couture. Ta piramida, w której nierentowne haute couture reklamuje dochodowe akcesoria, to fundament finansów każdego wielkiego domu mody.
Historia Galliano ma również gorzki morał o cenie tego systemu. Osiem kolekcji rocznie przez czternaście lat to tempo, które projektant po latach wskazywał jako drogę do wypalenia i nałogów zakończonych skandalem. Branża wróciła do tej rozmowy przy każdym kolejnym głośnym odejściu — pytanie o granice wydajności kreatywnej pozostaje otwarte do dziś.
Współpraca z Diorem zakończyła się w 2011 roku w dramatycznych okolicznościach skandalu obyczajowego. Mimo to era Galliano w Diorze przeszła do historii jako czas wielkiej kreatywnej odwagi i romantycznego rozmachu, do którego marka wraca po dziś dzień.



Arnault zaryzykowal stawiajac na Galliano i wyszlo genialnie. brytyjski buntownik wstrzasnal Diorem
pierwszy Brytyjczyk na czele francuskiego domu couture to byl skandal i przelom naraz. odwazny ruch
Galliano przyciagnal mlodszych klientow owszem, ale jego pozniejsza historia to juz inna bajka
te pokazy Diora pod Gallianem byly jak spektakle teatralne. czysta poezja na wybiegu
Arnault ma nosa do talentow, to widac po dekadach. ten ruch z Gallianem sie oplacil z nawiazka