sobota, 15 sierpnia 2026
Wybiegi

Chanel zabiera kolekcję Metiers d'art na opuszczony peron metra w Nowym Jorku

Chanel zabiera kolekcję Metiers d'art na opuszczony peron metra w Nowym Jorkufot. W Magazine

Pierwsza kolekcja Metiers d'art Matthieu Blazy'ego pokazana została w nietypowej scenerii nowojorskiego metra.

Oprócz debiutu haute couture Matthieu Blazy pokazał też swoją pierwszą kolekcję Metiers d'art dla Chanel. To linia, w której dom mody świętuje rzemiosło swoich atelier.

Metiers d'art to wyjątkowa, niejako poza głównym kalendarzem, kolekcja, którą Chanel pokazuje co roku, by uhonorować wyspecjalizowane warsztaty należące do marki: hafciarzy, modystki, jubilerów czy producentów guzików. Bez ich pracy paryskie couture po prostu by nie istniało.

Tradycję tę zapoczątkował jeszcze Karl Lagerfeld na początku XXI wieku, by chronić i promować te ginące zawody. Z czasem pokazy Metiers d'art stały się też okazją do podróżowania po świecie i prezentowania kolekcji w spektakularnych, nieoczywistych lokalizacjach.

Pokaz odbył się w bardzo nietypowym miejscu, bo na opuszczonym peronie nowojorskiego metra. To nieoczywista sceneria, która podkreśliła chęć Blazy'ego do zaskakiwania. Zestawienie najwyższego luksusu z surową, miejską przestrzenią tworzyło efektowny kontrast.

Wybór Nowego Jorku zamiast tradycyjnej europejskiej lokalizacji to także sygnał strategiczny. Stany Zjednoczone to dla domów mody jeden z najważniejszych rynków, a pokazanie kolekcji właśnie tam to gest w stronę amerykańskiej klientki i tamtejszych mediów.

Blazy zaprojektował galerię barwnych, eklektycznych postaci. Każda sylwetka miała własną osobowość. To podejście spójne z jego debiutem couture, w którym również stawiał na różnorodność typów i charakterów zamiast jednolitej, powtarzalnej wizji kobiety Chanel.

Dla nowego dyrektora kreatywnego Metiers d'art to ważny sprawdzian innego rodzaju niż couture. Tu liczy się przede wszystkim umiejętność oddania hołdu rzemiosłu i pokazania, że potrafi się posługiwać całym arsenałem technik, które przez dekady definiowały poziom domu mody.

Rzemiosło — cichy fundament wielkiej mody

Warsztaty, które celebruje Metiers d'art, to zaplecze, bez którego haute couture byłoby pustym hasłem. Hafciarze, modystki, plisowacze czy złotnicy pracujący dla Chanel to często ostatnie na świecie pracownie znające swoje techniki — dom mody wykupywał je przez lata właśnie po to, by umiejętności nie umarły z ostatnim rzemieślnikiem. Suknia z wybiegu potrafi zawierać setki godzin ich ręcznej pracy.

Ten problem zna też Polska: nasze pracownie hafciarskie, kaletnicze i krawieckie przez dekady szyły dla zachodnich domów mody bez własnej metki, a dziś część z nich znika, bo młodzi nie chcą przejmować fachu. Świętowanie rzemiosła przez największą markę świata to sygnał, który powinien wybrzmieć i u nas — ręczna robota staje się najrzadszym luksusem.

Pokazy w spektakularnych lokalizacjach to z kolei lekcja nowoczesnego marketingu luksusu: wydarzenie ma być tak fotogeniczne, żeby obiegło świat bez płacenia za reklamy. Opuszczony peron metra gwarantuje nagłówki skuteczniej niż złocona sala — a każde zdjęcie z pokazu pracuje na markę miesiącami w mediach społecznościowych.

Cała oprawa wpisała się w szerszą narrację marki o nowym otwarciu. Po latach stabilizacji Chanel pod Blazym wyraźnie sygnalizuje, że chce zaskakiwać scenografią, lokalizacjami i obsadą, budując wokół każdego pokazu wydarzenie medialne wykraczające daleko poza same ubrania.

Źródło: W Magazine

Komentarze (5)

  • M
    metro_chic2 dni temu

    pokaz na opuszczonym peronie metra? Blazy lubi kontrasty, luksus w surowej scenerii robi wrażenie

  • C
    chanel_damawczoraj

    Metiers d'art to zawsze najlepsze rzemiosło Chanel. lokacja drugorzędna, liczy się robota

  • N
    nowojorka5 godz.

    akurat nowojorskie metro to ostatnie miejsce kojarzące się z luksusem 😂 odważne

  • S
    sceptyczny_marek8 godz.

    coraz bardziej idą w show i lokację a coraz mniej mówi się o samych ubraniach. szkoda

  • B
    blazy_fanprzed chwilą

    Matthieu robi w Chanel dokładnie to czego im było trzeba. świeże spojrzenie

Dodaj komentarz